W sprawach cywilnych ustawodawca przyjął, że postępowanie przed sądem powinno być przynajmniej częściowo odpłatne. Zasadą jest opłata stosunkowa w wysokości 5% od wartości przedmiotu sporu. Jak jednak wynika z art. 35 ust. 1 i art. 96 ust. 1 pkt 4 u.k.s.c. od pracownika nie pobiera się opłat, jeżeli wartość przedmiotu sporu nie przekracza 50.000 zł. Powyżej tej wartości pracownik uiszcza opłaty na zasadach ogólnych. Dlatego wartość przedmiotu sporu dla pracownika, a dokładniej sposób jej ustalania, nabiera szczególnego znaczenia.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że kwestię tę reguluje art. 231 k.p.c. Zgodnie z tym przepisem w sprawach o roszczenia pracowników dotyczące nawiązania, istnienia lub rozwiązania stosunku pracy wartość przedmiotu sporu stanowi, przy umowach na czas określony – suma wynagrodzenia za pracę za okres sporny, lecz nie więcej niż za rok, a przy umowach na czas nieokreślony – za okres jednego roku. Problemem byłyby jednak sprawy, w których pracownik dochodzi zapłaty konkretnej sumy pieniędzy, np. tytułem zaległego wynagrodzenia czy odszkodowania. W odniesieniu do takich spraw Sąd Najwyższy przyjął, że wówczas wartość przedmiotu sporu wyznacza żądana kwota pieniędzy (np. postanowienie SN z dnia 17 marca 2003 r., I PZ 2/03; postanowienie SN z dnia 30 stycznia 2003 r., I PK 263/02).
Powyższe rozgraniczenie ma bardzo doniosłe znaczenie praktyczne. Kodeks pracy przewiduje bowiem możliwość dochodzenia przez pracownika roszczeń alternatywnych. W dużym uproszczeniu pracownik może się domagać przywrócenia do pracy albo odszkodowania (art. 45 § 1 k.p., art. 56 § 1 k.p.). Jeżeli pracownik domaga się odszkodowania, wartość przedmiotu sporu jest równa wysokości żądanego odszkodowania. Jeżeli natomiast pracownik domaga się przywrócenia do pracy, to wartość przedmiotu sporu zostanie ustalona jako suma rocznego wynagrodzenia.
Dla zobrazowania tej kwestii rozważmy dwa przykłady:
- pracownik zarabia miesięcznie 15.000 zł i domaga się odszkodowania za okres wypowiedzenia wynoszący trzy miesiące,
- pracownik zarabia miesięcznie 4.500 zł i domaga się przywrócenia do pracy.
W pierwszym przykładzie wartość przedmiotu sporu wyniesie 45.000 zł, a pracownik zostanie z mocy prawa zwolniony od opłat. W drugiej sytuacji wartość przedmiotu sporu to aż 54.000 zł, wobec czego pracownik powinien uiścić opłatę stosunkową (2.700 zł).
Warto tu wtrącić, że minimalne wynagrodzenie za pracę ma wynieść w pierwszym półroczu przyszłego roku 3.490 zł. Od pierwszego lipca kwota ta zwiększy się do kwoty 3.600 zł. Roczna pensja pracownika zatrudnionego w pełnym wymiarze godzin nie będzie mogła być niższa niż 41.880 zł (43.200 zł) brutto. Warto więc przypomnieć, że minimalne wynagrodzenie za pracę w 2005 r. wynosiło 849 zł. Gdyby zatem ustawodawca chciał zachować pierwotną proporcję w II półroczu 2023 r., to próg zwolnienia powinien wynosić około 212.000 zł.
W mojej ocenie samo podwyższenie progu z art. 35 ust. 1 u.k.s.c. nie jest przy tym właściwym rozwiązaniem. O wiele sensowniejsza wydaje się zmiana art. 231 k.p.c., aby maksymalna wartość przedmiotu sporu stanowiła sumę wynagrodzeń za okres trzech miesięcy. W ten sposób przywrócone zostanie wsparcie udzielane przez Skarb Państwa osobom mniej zarabiającym. Alternatywą mogłoby też być zwolnienie od opłat wszystkich pracowników, niezależnie od wysokości ich wynagrodzenia. Co ciekawe, zbliżone rozwiązanie występowało w rządowym projekcie tej ustawy z lutego 2004 r.