Ustawą z dnia 4 lipca 2019 r. ograniczono możliwość powołania się na zarzut potrącenia w sprawach cywilnych. W uzasadnieniu projektu wyjaśniono, że:
Praktyka sądowa wskazuje, że zarzut ten nader często stanowi jedynie wybieg procesowy pozbawiony podstawy faktycznej. Broniący się pozwany w braku innych zarzutów oświadcza, że wierzytelność, której odeń żąda powód, została zaspokojona poprzez potrącenie jej z inną wierzytelnością wzajemną. Wtedy sąd musi najpierw skłonić pozwanego do udzielenia jakichkolwiek wiadomości o tym potrąceniu i jego podstawach, a następnie przeprowadzić w tym zakresie postępowanie dowodowe - zaś pozwany stara się, by trwało ono jak najdłużej. Bezpodstawność takiego zarzutu zostaje z reguły ostatecznie zdemaskowana - ale skutek, w postaci zwłoki w postępowaniu, a tym samym odwleczeniu obowiązku zapłaty, zostaje osiągnięty. Jednocześnie zaś praktyka orzecznicza wskazuje, że w przypadkach, gdy do potrącenia rzeczywiście doszło, z reguły nie ma sporu co do tego faktu, a przynajmniej nie ma trudności z wykazaniem tego stosownymi dokumentami.
Warto przypomnieć, że wraz z wprowadzeniem tego przepisu do Kodeksu postępowania cywilnego dodano też przepisy regulujące nadużycie prawa procesowego. Dziwi zatem, że jednocześnie ustawodawca uznaje je za niewystarczające dla wyeliminowania nadużywania zarzutu potrącenia. Przyczyną interwencji ustawodawcy ma być, jak zwykle, zamiar przyspieszenia postępowań sądowych. Omawiana zmiana może wywołać wiele skutków, ale akurat skrócenie czasu trwania procesu jest najmniej prawdopodobne.
Przede wszystkim ustawodawca wydaje się nie widzieć kontekstu społeczno-gospodarczego, rozpatruje bowiem potrącenie jako ściśle formalną czynność prawną. Tymczasem każdy z nas stosuje je na co dzień, choć zazwyczaj właśnie w niesformalizowanej postaci. Rozliczenia pomiędzy przedsiębiorcami dostarczającymi sobie nawzajem towary i usługi, zazwyczaj przyjmują rozliczenia bezgotówkowe, a zatem odwołują się do instytucji potrącenia. Ma to również częste zastosowanie w relacjach prywatnych, między bliższymi lub dalszymi znajomymi. Potrącenie, mimo że bywa nadużywane, jest normalną i typową formą rozliczeń w stosunkach cywilnoprawnych.
Omawiany przepis na nowo otwiera dyskusję czy możliwe jest powołanie się na oświadczenie o potrąceniu złożone poza postępowaniem sądowym. Dotychczas przyjmowano, że ograniczenie nie dotyczy potrąceń dokonanych przed doręczeniem pozwu (zob. uchwała SN z 13.10.2005 r., III CZP 56/05). Nie obyło się przy tym bez kontrowersji, bowiem jeszcze w wyroku z 7.5.2004 r. (I CK 666/03) Sąd Najwyższy twierdził, że oparcie zarzutu potrącenia na dowodach innych niż wskazane w art. 485 k.p.c. nie jest skuteczne także wtedy, gdy dotyczy oświadczenia złożonego przed doręczeniem odpisu nakazu zapłaty.
Jednym z przewidywalnych skutków ograniczenia możliwości zgłaszania zarzutu potrącenia jest wzrost liczby postępowań sądowych. Pozwany, który nie będzie mógł dokonać potrącenia, zmuszony będzie wszczynać kolejną sprawę, tym razem w odwrotnej konfiguracji procesowej. W uzasadnieniu projektodawca sam wskazał, że w przypadkach kiedy do potrącenia doszło, konieczne może okazać się wytoczenie powództwa przeciwegzekucyjnego. Tym samym sąd będzie musiał potencjalnie rozstrzygnąć dwie sprawy, zamiast jednej.
Natomiast projektodawca słusznie upatruje w zarzucie potrącenia ryzyko nadużyć, przy czym w mojej ocenie leży ono w nieco innym miejscu. Oświadczenie o potrąceniu w swojej podstawowej formie zawiera jednocześnie uznanie wierzytelności drugiej strony (właściwe lub niewłaściwe). To oznacza, że postępowanie dowodowe będzie dotyczyło już tylko wierzytelności pozwanego. Taki skutek nie wystąpi, gdy pozwany jednocześnie kwestionuje roszczenie powoda i przedstawia swoje wierzytelności do potrącenia.
Wystarczającą (i jednocześnie potrzebną) zmianą legislacyjną wydaje się zatem dopuszczenie możliwości składania oświadczenia o potrąceniu wyłącznie wprost. Dodatkowo, oświadczenia o potrąceniu „w zawieszeniu” powodują, że do czasu zakończenia postępowania nieznany jest stan rozliczeń pomiędzy stronami. Sam zarzut potrącenia w sprawach cywilnych nie powinien być natomiast ograniczony, jest bowiem zbliżony w skutkach do zapłaty.
Na marginesie należy jeszcze wskazać na niekonsekwencję projektodawcy, który dopuścił możliwość zgłoszenia zarzutu potrącenia, jeżeli wierzytelność pozwanego jest niesporna. Sąd musi zatem najpierw uzyskać stanowisko powoda i dopiero wtedy może ocenić czy zarzut ten jest w ogóle dopuszczalny. W takim przypadku sąd musi wykonać dodatkowe czynności i odczekać na obieg korespondencji, co w praktyce oznacza wydłużenie trwania postępowania. Co więcej, do pisma procesowego zawierającego zarzut potrącenia stosuje się odpowiednio przepisy o pozwie (art. 2031 § 3 k.p.c.), co wydaje się obejmować również kwestię bezpośrednich doręczeń uregulowaną w art. 132 § 1 k.p.c., a co w konsekwencji może budzić wątpliwości co do sposobu wniesienia odpowiedzi na pozew.