W ramach nowelizacji k.p.c. z 2019 r. zmieniono przepisy dotyczące doręczenia pozwu. Chodziło o uregulowanie sytuacji, gdy pozwany bez swojej winy nie miał wiedzy o toczącym się postępowaniu i nie mógł podjąć obrony. Dokonanie zmiany tych przepisów było zatem konieczne. Obecnie trwają prace legislacyjne mające doprecyzować zasady dokonywania tych doręczeń. Jednakże nie w każdej kategorii spraw zaproponowane rozwiązanie zachowuje tyle samo sensu. W szczególności warto spojrzeć na doręczenia komornicze w postępowaniu nieprocesowym.
W pierwszej kolejności należy zaznaczyć, że potrzeba tej regulacji wynikły w dużej mierze z obniżenia jakości świadczonych usług pocztowych. Często faktycznie było tak, że sędzia musiał ocenić prawidłowość doręczenia (i skuteczność fikcji doręczenia) mając do dyspozycji tylko stwierdzenie, że „przesyłka nieodebrana w terminie”.
Próba doręczenia mogła przy tym polegać na dwukrotnym wrzuceniu do skrzynki pocztowej zawiadomienia. Nie dziwi zatem praktyka dokonywania doręczeń na nieaktualne czy nawet zmyślone adresy. W ten sposób dochodziło również do doręczeń pism osobom zmarłym.
Ustawodawca rozwiązał ten problem z właściwym sobie wdziękiem. Otóż w przypadkach problemów z doręczeniem pocztowym należy dokonać doręczenia przez komornika sądowego, na koszt powoda. Innymi słowy, powód sam musi zadbać o prawidłowe doręczenie, angażując w to dodatkowo organ egzekucyjny. O ile rozumiem, że w związku z doręczeniami mogło dochodzić do nadużyć, to nie jestem pewien czy ich skala uzasadniała przyjęcie tego rozwiązania.
Kwestię tę reguluje art. 1391 k.p.c., czyli w części kodeksu dotyczącej procesu. Przepisy te jednak odpowiednio stosuje się też do innych rodzajów postępowań (art. 13 § 2 k.p.c.). W konsekwencji przepis ten może znajdować zastosowanie w postępowaniu nieprocesowym. Ma to o tyle znaczenie, że w postępowaniu nieprocesowym zdarza się, że liczba uczestników obejmuje nawet kilkanaście podmiotów. Czy faktycznie to na wnioskodawcy powinien spoczywać ciężar ustalenia adresów wszystkich z nich?
Rozważmy to na skrajnym przykładzie. Jeżeli osoba zmarła miała długi, jej wierzyciel jest uprawniony do złożenia wniosku o stwierdzenie nabycia spadku. W takim przypadku wierzyciel często nie dysponuje żadnymi informacjami na temat potencjalnych spadkobierców. Dlatego to sąd ustala krąg spadkobierców i zaprasza ich do wzięcia udziału w sprawie (art. 670 § 1 k.p.c.). W takim przypadku zastosowanie art. 1391 k.p.c. wydaje się całkowicie nie na miejscu. Skoro to sąd ustalił dane adresowe, to odpadła też podstawowa przyczyna wprowadzenia tej regulacji. Warto przy tym pamiętać, że sąd może dokonywać wszystkich doręczeń za pośrednictwem komornika (art. 131 § 1 k.p.c.).
Odpowiednie stosowanie przepisu pozwala na jego zastosowanie wprost, z wprowadzeniem jakiejś modyfikacji albo nie stosowanie go w ogóle. W większości spraw nieprocesowych wydaje się, że art. 1391 k.p.c. nie powinien znajdować w ogóle zastosowania. Wyjątkiem byłyby z pewnością sprawy dotyczące drogi koniecznej i służebności przesyłu, tam bowiem wnioskodawca ma obowiązek oznaczyć wszystkich uczestników (art. 626 § 1 k.p.c.). W tych sprawach art. 1391 k.p.c. mógłby mieć zastosowanie wprost.
Oczywiście szkoda, że ustawodawca nie uregulował kwestii w sposób wyraźny. W konsekwencji spodziewam się, że praktyka orzecznicza pójdzie w inną stronę. Stosując podejście formalistyczne można dojść do przekonania, że w każdym przypadku można zastosować tę procedurę. W konsekwencji doręczenia komornicze w postępowaniu nieprocesowym staną się normą.
Omawiany przepis niestety wpisuje się też w szerszy trend, polegający na przerzucaniu na strony wszystkich ciężarów związanych z postępowaniem. Gdzieś przy tym umyka, że postępowanie cywilne zaliczamy do prawa publicznego. Sąd cywilny jest organem władzy państwowej, a nie dostawcą usług komercyjnych. Skoro ktoś żąda, żeby jego sprawę rozstrzygnęło państwo, powinien móc oczekiwać, że to państwo będzie czuwać nad prawidłowością tego postępowania.