Inspiracją do niniejszego wpisu była następująca sytuacja. W orzeczeniu kończącym postępowanie sąd przyznał zwrot kosztów postępowania stronie, która tę sprawę przegrała. W pisemnym uzasadnieniu wskazano na oczywistą omyłkę pisarską (której jednak sąd nie skorygował). Żeby sytuację uporządkować konieczne było wniesienie zażalenia, które sąd uwzględnił w ramach autokontroli (art. 395 § 2 k.p.c.). W tym celu strona musiała uiścić opłatę za sporządzenie pisemnego uzasadnienia (100 zł), która pozwoliła też na pokrycie opłaty od zażalenia (art. 25b ust. 2 u.k.s.c.). Strona musiała też zapłacić za sporządzenie zażalenia (§ 10 ust. 2 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności radców prawnych). Strona musiała więc ponieść koszty powstałe z błędu sądu.
Oczywistą nieuczciwością jest w tej sytuacji obciążenie tymi kosztami strony, która musiała to zażalenie skierować. Niesprawiedliwe byłoby jednak przeniesienie tego ciężaru na drugą stronę, która w żaden sposób nie przyczyniła się do tej sytuacji. Należy podkreślić, że koszty te nie mają związku ze stanowiskiem procesowym ani żadnym działaniem strony.
Intuicyjnie nasuwa się instytucja zwrotu opłaty, regulowana w przepisach u.k.s.c. I faktycznie, na dokonanie takiego zwrotu – i to w całości! – pozwala art. 79 ust. 1 pkt 1 lit. e) u.k.s.c. Ustawodawca nie mógł jednak pozwolić sobie na szastanie pieniędzmi Skarbu Państwa, dlatego zostało to obwarowane stosownymi wymogami. Otóż, dokonanie zwrotu jest możliwe, jeżeli doszło do: (i) uwzględnienia środka zaskarżenia z powodu oczywistego naruszenia prawa oraz (ii) stwierdzenia tego naruszenia przez sąd odwoławczy lub Sąd Najwyższy. Uwzględnienie zażalenie przez sąd I instancji spełnia pierwszy wymóg (zażalenie musi być „oczywiście uzasadnione”), ale siłą rzeczy nie spełnia drugiego wymogu. Innymi słowy, jeżeli sąd I instancji popełnił tak oczywisty błąd, że jego skutki sam usunął (wskutek zażalenia wniesionego przez stronę), to stronie nie przysługuje zwrot opłaty.
Komizmu tej sytuacji dodaje jeszcze fakt, że ewentualny zwrot dotyczy samej tylko opłaty od środka zaskarżenia. W przywołanym postępowaniu opłata ta wynosiła niebagatelne 30 zł. Zwrot pozostałych 70 zł nie byłby możliwy, gdyby oczywiste naruszenie prawa zostało stwierdzone choćby i przez Sąd Najwyższy. Koszty powstałe z błędu sądu pozostają problemem stron procesu.