Rozpoczęcie rozprawy sądowej niesie za sobą dość daleko idące konsekwencje. Zgodnie z art. 203 § 1 k.p.c. z tą chwilą prawo powoda do dysponowania pozwem zostaje ograniczone (art. 512 § 1 k.p.c. dla postępowania nieprocesowego). Jest to również ostatni moment na wytoczenie powództwa wzajemnego (art. 204 § 1 k.p.c.). Z perspektywy praktycznej najistotniejsze są jednak skutki w zakresie kosztów postępowania. W przypadku bowiem zawarcia ugody strony mogą liczyć na zwrot całości bądź części opłaty sądowej; dla wysokości takiego zwrotu istotne znaczenie ma właśnie to, czy doszło do rozpoczęcia rozprawy (odpowiednio art. 79 ust. 1 pkt 1 lit. h) i art. 79 ust. 1 pkt 3 lit. c) u.k.s.c.). Dlatego istotne jest precyzyjne ustalenie momentu faktycznego rozpoczęcia rozprawy sądowej.
Zgodnie z art. 210 § 1 k.p.c. rozprawa odbywa się w ten sposób, że po wywołaniu sprawy strony – najpierw powód, a potem pozwany – zgłaszają ustnie swe żądania i wnioski oraz przedstawiają twierdzenia i dowody na ich poparcie (…). Z tego przepisu można wywnioskować, że momentem rozpoczęcia rozprawy jest wywołanie sprawy. Co istotne, nie chodzi o zwyczajowe powiadomienie osób oczekujących pod salą rozpraw. Wywołaniem sprawy jest ogłoszenie przez sąd (przewodniczącego) o przystąpieniu do rozpoznania określonej sprawy. Zostało to wyraźnie potwierdzone w wyrokach Sądu Najwyższego z dnia 1 grudnia 2004 r. (III CK 15/04) i z dnia 4 listopada 2015 r. (II PK 288/14).
W tym pierwszym orzeczeniu Sąd Najwyższy przypomina zresztą, że strony oczekują na rozpoczęcie rozprawy już na sali sądowej. Wynika to całkiem wyraźnie z § 110 ust. 1 regulaminu urzędowania sądów powszechnych. Zgodnie z tym przepisem wszyscy obecni powstają z miejsc m.in. w czasie wejścia sądu na salę. Rozwiązanie to jest praktykowane już chyba tylko w Sądzie Najwyższym; normą stało się nieopuszczanie sali rozpraw przez skład orzekający.
Dla prawidłowości przebiegu postępowania formalne rozpoczęcie rozprawy powinno zostać poprzedzone zweryfikowaniem prawidłowości jego zwołania. Jeszcze wcześniej sąd sprawdza obecność osób wezwanych i zawiadomionych o terminie. Moim zdaniem usprawiedliwiona nieobecność np. strony skutkuje brakiem możliwości formalnego rozpoczęcia rozprawy (ze skutkiem z art. 379 pkt 5 k.p.c.). Uważam przy tym, że nakłanianie stron do zawarcia ugody powinno następować również przed rozpoczęciem rozprawy; wtedy jest ona dla stron najkorzystniejsza. Przy odwrotnej kolejności strony nie otrzymują już zachęty w postaci zwrotu opłaty sądowej w całości. Z tej przyczyny uważam za błędne sformułowanie art. 223 § 1 k.p.c. Przepis ten stanowi, że przewodniczący powinien we właściwej chwili skłaniać strony do pojednania, zwłaszcza na pierwszym posiedzeniu, po wstępnym wyjaśnieniu stanowiska stron.
Modelowo pierwsze posiedzenie powinno przebiegać w ten sposób, że w pierwszej kolejności powinna zostać przeprowadzona kontrola formalna możliwości jego przeprowadzenia. Jeżeli wszystkie wymogi są spełnione, sąd powinien zapytać czy strony zgłaszają jakieś wnioski bądź zarzuty o charakterze formalnym. Następnie sąd powinien nakłaniać strony do zawarcia ugody, w tym wyrazić swój pogląd co do prawa i faktów (art. 49 § 2 k.p.c.). Dopiero po wykonaniu tych czynności sąd powinien wyraźnie oświadczyć, że otwiera rozprawę sądową.