Zmiany w Kodeksie postępowania cywilnego wprowadzone w 2019 r. poszerzyły znacząco możliwość rozpoznania sprawy na posiedzeniu niejawnym. Obecnie możliwa jest sytuacja, gdy postępowanie zostanie przeprowadzone w dwóch instancjach bez przeprowadzenia rozprawy. Może to rodzić pewne zagrożenia, jako że wyrok wydany w II instancji jest "automatycznie" prawomocny. Trudno jednak wyznaczyć moment, w którym wyrok wydany na posiedzeniu niejawnym wiąże strony.
Zgodnie z art. 332 § 1 in fine k.p.c. wyrok wydany na posiedzeniu niejawnym wiąże sąd od chwili podpisania sentencji. Różnica w tym przypadku wynika z tego, że taki wyrok nie podlega ogłoszeniu (zob. art. 326 k.p.c.). W przypadku posiedzeń niejawnych strony najczęściej nie znają terminu posiedzenia niejawnego, a zatem nie znają wcześniej daty wydania orzeczenia. Łączy się to z przepisem art. 327 § 3 k.p.c., zgodnie z którym sąd z urzędu doręcza stronom wyrok wydany na posiedzeniu niejawnym.
Natomiast zgodnie z art. 363 § 1 k.p.c. orzeczenie staje się prawomocne, jeżeli nie przysługuje od niego zwyczajny środek zaskarżenia. Jeżeli zatem Sąd II instancji np. oddala apelację, to ta część wyroku jest od razu prawomocna. Oznacza to, że takie orzeczenie stanowi tytuł egzekucyjny (art. 777 § 1 pkt 1 k.p.c.) i można mu nadać klauzulę wykonalności.
Ze względu na obieg korespondencji może dojść do sytuacji, gdy jedna ze stron otrzyma wyrok wydany na posiedzeniu niejawnym nawet o dwa tygodnie wcześniej od przeciwnika. W praktyce możliwe jest zatem, że strona wygrywająca skieruje sprawę do komornika zanim druga strona dowie się o zapadłym orzeczeniu. W ten sposób strona przegrywająca pozbawiona zostałaby możliwości dobrowolnego spełnienia świadczenia.
Można się wobec tego zastanawiać czy koszty takiej egzekucji byłyby kosztami celowymi (art. 98 § 1 k.p.c.). Należy jednak pamiętać, że strony nie mają łatwego dostępu do informacji o doręczeniach i ich skuteczności. Nie ma zatem powodu, aby stronę "karać" za podejmowanie dopuszczalnych i korzystnych dla siebie działań procesowych.
Natomiast to sąd mógłby przeciwdziałać powstawaniu takich sytuacji, np. wstrzymując nadanie klauzuli wykonalności do czasu doręczenia orzeczenia obu stronom. Niestety obecnie jedyną opcją jest odmowa nadania klauzuli, gdy wniosek jest sprzeczny z prawem albo zmierza do obejścia prawa (art. 7821 § 1 pkt 1 k.p.c.). Jest to oczywiście nieadekwatny sposób rozwiązania tego problemu.
Trudno ocenić z jaką częstotliwością takie sytuacje będą się zdarzały. Szkoda jednak, że nowelizując art. 374 k.p.c. ustawodawca najwyraźniej w ogóle nie przewidział takiej możliwości. A wystarczyłoby wskazanie od kiedy wyrok wydany na posiedzeniu niejawnym wiąże strony postępowania.